Czekaliśmy na to tyle czasu i wydarzyło się! W końcu będą mogły wrócić minigry do ekranów wczytywania. Nie zastanawialiście się czasami dlaczego nigdzie nie wydzieliście takiego rozwiązania? Na pewno się zastanawialiście. Otóż wszystko to przez patenty. Te patenty nie robią nic, tylko tworzą problemy.

Firma produkująca gry na konsole, Namco, kilkadziesiąt lat temu wpadła na ten bardzo fajny pomysł wprowadzenia mini-gier do gier. Ich pomysł oczywiście wypalił i okazał się dużym sukcesem. Zrobili dużo gier z wykorzystaniem tego motywu, m. in. Ridge Racer. Skoro pomysł był dobry, postanowili go opatentować. I tak odcięli drogę do mini-gier dla reszty developerów. Żaden inny producent nie mógł od tego czasu stworzyć gry z mini-gierkami podczas ładowania kolejnych etapów.

Producenci oczywiście też nie siedzieli z założonymi rękami i próbowali obejść patent. Podczas ładowania kolejnych ekranów, w grach fabularnych mogliśmy czytać historię pokazywaną na ekranie bądź czytaną przez lektora. W takim np. Skyrimie mogliśmy oglądać z bliska przedmioty z gry. Assassin’s Creed poszedł jeszcze dalej i podczas ładowania mogliśmy pobiegać i poskakać naszym bohaterem w próżni.

Takich patentów w historii gier było więcej. Niektórzy znają historię z opatentowaniem trybu „ghost” w wyścigówkach, dzięki czemu ścigaliśmy się z naszym własnym samochodem duchem. To samo z kołem dialogowym w Mass Effect’ie.

Nie spodziewałbym się teraz jakiegoś mega wysypu gier z mini-grami podczas ładowania. Gry te będą wprowadzane stopniowo i powoli. Deweloperzy będą testować które mini-gry sprawdzają się najlepiej podczas czekania na dalszą część rozgrywki. Ale z czasem doczekamy się coraz to ciekawszych ekranów oczekiwania.

Autor redakcja

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.